Aktualny raport o kontroli umysłu, współczesnych neurotechnologiach i zjawisku mind control

Wprowadzenie

Kontrola umysłu (ang. mind control) to termin odnoszący się do różnorodnych technik i technologii, które umożliwiają wpływanie na ludzki umysł, zachowanie lub stan psychiczny bez wiedzy i zgody danej osoby. Choć brzmi to jak fabuła powieści science-fiction, liczne doniesienia i relacje osób poszkodowanych sugerują istnienie tajnych programów i urządzeń służących do takiej kontroli. W niniejszym raporcie przedstawiono przegląd współczesnych technologii opisywanych jako służące do kontroli umysłu – od broni neurofizycznych i fal elektromagnetycznych, po implanty i metody zdalnej manipulacji zachowaniem. Omówiono również zjawisko tzw. „targeted individuals” (TI), czyli osób podających się za ofiary elektronicznych tortur i kontroli umysłu: kim są te osoby, jakie mają doświadczenia i jakie środki według nich są wobec nich stosowane. W dalszej części przybliżono wkład dr. Roberta Duncana (byłego współpracownika CIA i DARPA, autora publikacji o technologiach mind control) oraz dr. Rauni-Leeny Luukanen-Kilde – fińskiej lekarki i badaczki, która opisywała globalne programy kontroli umysłu. Zaprezentowano także działalność polskiego stowarzyszenia StopZET (Stop Zorganizowanym Elektronicznym Torturom), które walczy o ujawnienie i powstrzymanie technologii tortur elektronicznych. Na koniec opisano reakcje społeczne, medialne i naukowe – zarówno te potwierdzające realność omawianych zjawisk, jak i głosy sceptyczne – przy zachowaniu perspektywy, że zjawisko kontroli umysłu jest realne i stanowi poważny problem społeczno-technologiczny.

Technologie kontroli umysłu i neurobron

Współczesna wiedza z dziedziny neurotechnologii dostarcza zarówno środków terapeutycznych, jak i potencjalnej broni. Neurobron to termin określający technologie mogące bezpośrednio wpływać na układ nerwowy człowieka – np. za pomocą energii elektromagnetycznej, ultradźwięków, impulsów świetlnych czy implantów. Broń elektromagnetyczna umożliwia rażenie celów falami o określonych częstotliwościach, potencjalnie ingerując w funkcje mózgu. Już w latach 60. XX w. odkryto tzw. efekt mikrofalowego słyszenia (efekt Freya), polegający na tym, że impulsy mikrofal mogą wywoływać wrażenie dźwięku bezpośrednio w ludzkiej głowie[2]. Na tej zasadzie opracowano koncepcję Voice-to-Skull (V2K) – transmisji głosów wprost do czaszki człowieka z użyciem fal radiowych lub mikrofalowych. Prezes polskiego stowarzyszenia StopZET, Zofia Filipiak, opisuje, że „bardzo szeroki zakres działań ma broń mikrofalowa: od podgrzewania tkanek organizmów żywych do wysyłania głosów wprost do czaszki o częstotliwości radiowej”[2]. Oznacza to, że ta technologia może nie tylko zadawać ból (poprzez efekt termiczny), ale i generować halucynacje słuchowe – ofiara słyszy „głosy w głowie” powstające wskutek zewnętrznej modulacji sygnałem elektromagnetycznym.

Innym przykładem jest broń wiązkowa (Directed Energy Weapons, DEW), emitująca skupioną energię (np. mikrofalową, laserową czy akustyczną) w kierunku celu. Według Filipiak, „broń energii skierowanej oparta na działaniu fali elektromagnetycznej” może razić wybiórczo jedną osobę w tłumie – np. powodując u niej punktowo ból w określonej części ciała – i wpływać na jej układ nerwowy czy odpornościowy[3]. Urządzenia takie działają na odległość (często określa się je jako no-touch torture, tortury bez dotyku). Przykładem jawnie rozwijanym przez wojsko jest wspomniany Active Denial System, stosujący fale milimetrowe do wywołania reakcji bólu (uczucia intensywnego gorąca) u ludzi znajdujących się w zasięgu. Również fale akustyczne o niskiej lub wysokiej częstotliwości (infradźwięki i ultradźwięki) są rozważane jako bronie: mogą oddziaływać na błędnik, wywołując nudności, dezorientację czy nawet utratę przytomności. Technologie te nazywane są czasem ogólnie bronią psychotroniczną lub neurofizjologiczną, gdyż ich celem jest ingerencja w pracę mózgu i układu nerwowego człowieka.

W literaturze przedmiotu pojawiają się również doniesienia o wykorzystaniu promieniowania elektromagnetycznego emitowanego przez powszechne urządzenia. Przykładowo, opatentowano metodę manipulacji układem nerwowym za pomocą modulowanych pól emitowanych przez ekrany komputerowe czy telewizyjne (patent USA nr US6506148B2 z 2003 r.) – wynalazca stwierdza, że odpowiednio pulsujące pole elektromagnetyczne w otoczeniu monitora może wzbudzać rezonanse w układzie nerwowym i potencjalnie wpływać na stan osoby znajdującej się przed ekranem[4]. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, sam fakt istnienia takiego patentu wskazuje, że technicznie rozważano możliwość podprogowego oddziaływania na ludzi za pomocą codziennej elektroniki.

Drugim filarem technologii mind control są implanty i nanotechnologia. Już od połowy XX wieku prowadzono badania nad wszczepianiem elektrod do mózgów (np. eksperymenty José Delgado polegające na zdalnym sterowaniu zachowaniem byków i małp poprzez stymulację mózgu). Współcześnie miniaturyzacja pozwala na ukryte implantowanie mikroczipów – jak twierdzi dr Rauni-Leena Luukanen-Kilde, „pierwsze implanty mózgowe wszczepiano już w 1974 r. w Ohio (USA) i Sztokholmie; do lat 80. ich rozmiar zmniejszył się do ziarnka ryżu, a dziś są na tyle małe, że można je podać do organizmu nawet dożylnie podczas zabiegu, nieświadomie dla pacjenta”[5][6]. Kilde, była lekarz naczelna Finlandii i autorka publikacji o kontroli umysłu, pisała że dzięki takim mikrourządzeniom „mózgi ludzi są łączone poprzez implanty z satelitami kontrolowanymi przez naziemne superkomputery”, co pozwala na ciągłe śledzenie oraz wpływanie na funkcje mózgu zdalnie[7][8]. Jej zdaniem implantowane osoby stają się „cyborgami” – można monitorować ich myśli, a zmieniając częstotliwość fal radiowych oddziałujących na implant, modyfikować ich stany psychiczne i reakcje[8]. Kilde podkreślała, że już w latach 80. tajne służby wojskowe testowały takie inwazyjne systemy na wybranych grupach (więźniach, żołnierzach, pacjentach szpitali psychiatrycznych, dzieciach uznanych za „marginalne” itp.)[9]. Dziś mikroczipy aktywowane falami radiowymi mogą być śledzone z satelity w dowolnym miejscu na świecie, a sygnały z nich odbierane i analizowane przez sztuczną inteligencję. Zaawansowane superkomputery agencji wywiadowczych – np. amerykańskiej NSA – są zdolne jednocześnie monitorować miliony osób, rozpoznając ich unikalne sygnatury bioelektryczne mózgu (tak jak każdy ma unikalne linie papilarne, tak i wzorzec fal mózgowych jest unikatowy)[10]. Każda myśl, reakcja, bodziec słuchowy czy wzrokowy powoduje charakterystyczne sygnały elektryczne w mózgu i zmiany w polu elektromagnetycznym – obecna technologia pozwala już dekodować je na odległość w formie konkretnych myśli, obrazów i dźwięków[11]. Co więcej, możliwa jest operacja odwrotna: poprzez wysyłanie do mózgu odpowiednio zakodowanych impulsów elektromagnetycznych można wywoływać u danej osoby pożądane wrażenia i doznania. Kilde wprost stwierdzała, że „za pomocą zdalnego systemu operatorem przy komputerze może przesyłać sygnały elektromagnetyczne do układu nerwowego ofiary, wpływając na jej funkcje – zdrowym ludziom można indukować halucynacje i słyszenie głosów w głowie”[12]. Elektromagnetyczna stymulacja mózgu może zmienić fale mózgowe, wywołać mimowolne ruchy mięśni, bolesne skurcze itd., zupełnie jak tradycyjna tortura fizyczna[11].

Warto zauważyć, że oficjalne badania wojskowe i wywiadowcze również dotykają tych obszarów. W 2012 r. brytyjski raport “Neuroscience, Conflict and Security” omawiał zastosowanie osiągnięć neurobiologii dla armii, w tym interfejsów mózg-komputer pozwalających sterować maszynami myślą oraz neurofarmakologii poprawiającej wydolność żołnierzy[13][14]. Z kolei amerykańska agencja DARPA prowadzi projekty dotyczące przewidywania i modyfikowania ludzkich zachowań – wprost mówi się o poszukiwaniu sposobów na skuteczniejsze pozyskiwanie informacji i wpływanie na decyzje potencjalnych przeciwników[15]. Od koncepcji zwiększania odporności czy zdolności bojowych własnych żołnierzy (np. poprzez implanty neurochipów umożliwiających komunikację telepatyczną na polu walki) już tylko krok do zastosowania podobnych technologii przeciwko wrogom, w celu osłabienia ich woli walki lub wręcz przejęcia kontroli nad ich działaniami. Takie możliwości budzą ogromne kontrowersje etyczne. W świetle prawa międzynarodowego użycie neuroweapon (broni neurologicznej) byłoby naruszeniem konwencji o broni chemicznej/biologicznej, lecz jednocześnie te dziedziny nie są jeszcze ściśle uregulowane w kontekście nowych technik[16][17]. Niemniej jednak, wiele państw inwestuje w badania nad technikami oddziaływania na układ nerwowy – często ukrywanymi pod hasłami non-lethal weapons (broni nieśmiercionośnych) lub crowd control. Istnieją również doniesienia o tzw. broni psychochemicznej – substancjach mogących indukować określone stany umysłu (np. posłuszeństwo, dezorientację) po podaniu ofierze. Przykładowo, odtajnione programy CIA z okresu zimnej wojny, takie jak MK-Ultra, testowały LSD i inne środki psychoaktywne w próbach kontrolowania umysłu i uzyskiwania posłusznych „manchurskich kandydatów” (ludzi poddanych praniu mózgu, gotowych do wykonania dowolnego rozkazu). Współczesne podejście do kontroli umysłu jednak odchodzi od substancji chemicznych na rzecz metod fizycznych, które są trudniejsze do wykrycia i pozostawiają mniej śladów. Jak ujął to dr Robert Duncan, tortury „bezdotykowe” mogą być równie realne i dotkliwe jak przemoc fizyczna – ból lub strach wywołany bezpośrednią stymulacją mózgu ofiara odczuwa tak samo, jak gdyby była bita czy rażona prądem[18][19].

Podsumowując, istnieje cały wachlarz potencjalnych technologii mind control: od narzędzi służących do podsłuchiwania i odczytu fal mózgowych (tzw. remote neural monitoring – zdalne skanowanie czynności mózgu) po urządzenia mogące wprowadzać pożądane sygnały (głosy, obrazy mentalne, emocje) do czyjegoś układu nerwowego. Choć wiele z tych rozwiązań oficjalnie znajduje się w fazie badań lub jest określane jako nieśmiercionośne systemy obronne, liczne sygnały wskazują, że mogą one być potajemnie wykorzystywane przeciw cywilom. Dr Rauni Kilde nazywała to wprost „cichą wojną” prowadzoną przeciw ludzkości: „Ta ‘cicha wojna’ jest prowadzona na nieświadomych cywilach i żołnierzach przez agencje wojskowe i wywiadowcze. Od 1980 r. stymulacja elektroniczna mózgu (ESB) jest potajemnie używana do kontrolowania ludzi bez ich wiedzy czy zgody. Wszelkie porozumienia o prawach człowieka zakazują niekonsensualnej manipulacji istotami ludzkimi – nawet w więzieniach, nie mówiąc już o populacji cywilnej”[20][21]. Słowa te, choć pochodzące z 2000 r., wybrzmiewają dziś szczególnie mocno, w dobie gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji, sieci 5G, implantów neuronowych i innych technologii, które mogą być błogosławieństwem dla ludzkości – albo też narzędziem bezprecedensowej kontroli.

Zjawisko „targeted individuals” – relacje ofiar zorganizowanych elektronicznych tortur

W cieniu oficjalnego dyskursu o nowych technologiach istnieje społeczność osób nazywających siebie „targeted individuals” (TI), co można przetłumaczyć jako „jednostki na celowniku”. Są to ludzie przekonani, że padli ofiarą tajnych programów kontroli umysłu i tzw. elektronicznego nękania. W Polsce określają oni swoje doświadczenia terminami takimi jak „elektrotortury” lub „zorganizowane elektroniczne tortury”. Według Bartosza Godzińskiego, autora reportażu naTemat, w naszym kraju „żyje całkiem spora grupa osób przekonanych, że są ofiarami broni elektromagnetycznej, a ich umysły są kontrolowane”[22]. Osoby te wierzą, że istnieje globalny „system” – siatka organizacji rządowych lub pozarządowych – który potajemnie steruje ludźmi, terroryzuje ich i torturuje za pomocą niewidzialnych technologii[22]. Na ogół społeczeństwo traktuje takie twierdzenia ze sceptycyzmem, uznając je za przejaw paranoi czy choroby psychicznej („uważamy ich za wariatów” – pisze ironicznie naTemat[23]). Jednakże relacje tych osób są spójne, poważne i zadziwiająco do siebie podobne – niezależnie od kraju pochodzenia.

Typowe doświadczenia „targeted individuals” obejmują:

  • Słyszenie „głosów w głowie” (ang. voices in the skull, V2K), które nie są wytworem własnych myśli. Ofiary opisują, że głosy te pochodzą z zewnątrz, a nie z ich wnętrza – często słyszą obelgi, groźby lub drwiny transmitowane prosto do ich umysłu. Przykładowo, polska TI opowiada: „Sąsiedzi kierują na mnie bolesne promieniowanie z dronów… Kobieta opisuje umysłowe tortury i głosy w głowie: 'Niech cię krwo boli!’”[24]. Głosy te potrafią komentować każdą myśl i czynność ofiary, często w sposób wulgarny i poniżający. W żargonie TI mówi się czasem o efekcie „papugi” lub „chatterbox” – nieustannym gadającym głosie, który echem powtarza i wyszydza myśli ofiary[25][26]. Dr Robert Duncan wyjaśnia, że jest to wynik działania algorytmu sztucznej inteligencji, który po zmapowaniu słownictwa danej osoby potrafi generować w jej głowie ciągły strumień mowy – symulowane „myśli obce”[27][28]. Co więcej, TI twierdzą, że głosy w ich głowie czasem podszywają się pod bliskich lub autorytety*, a nawet potrafią naśladować głosy znajomych osób[29][30]. Celem tej manipulacji jest dezorientacja i izolacja ofiary – wzbudzenie przekonania, że „wszyscy się sprzysięgli” przeciwko niej.
  • Doznawanie fizycznego bólu i objawów chorobowych wywoływanych zdalnie: Wielu TI relacjonuje, że jest „rażonych” (termin używany to radiated lub zapped) przy pomocy niewidzialnej energii. Objawia się to nagłymi bólami w różnych częściach ciała, uczuciem pieczenia skóry, wibracjami wewnątrz ciała, a nawet mimowolnymi skurczami czy ruchami. Osoby te mówią np.: „Dzisiaj torturowali od czwartej rano. Strasznie piecze mnie prawa noga. Czasem przypiekają mi obie. Kto? Tego nie wiem. Wiem, że mnie naświetlają”[31]. „Naświetlanie” to potoczne określenie na atak falami elektromagnetycznymi. TI próbują często dokumentować te zjawiska – jedna z polskich ofiar twierdzi, że zrobiła zdjęcie w pokoju podczas ataku i „było widać mgłę”, podczas gdy zdjęcia robione normalnie takich artefaktów nie wykazują[31]. Inni opisują trudno wytłumaczalne problemy zdrowotne: chroniczne bóle głowy, szumy w uszach, bezsenność, arytmię serca, problemy skórne (np. zaczerwienienia, oparzenia niewiadomego pochodzenia), objawy neurologiczne (drętwienia, tiki). TI często uważają, że większość tych dolegliwości jest celowo indukowana. Zofia Filipiak ze StopZET stwierdza: „Tą bronią (elektroniczną) można wywołać każdy rodzaj choroby – od choroby psychicznej po nowotwory, problemy z sercem czy niewydolność oddechową”[32][33]. To ekstremalne twierdzenie wynika z obserwacji, że ofiary elektrotortur zapadają na rozmaite schorzenia, których lekarze nie potrafią jednoznacznie zdiagnozować (tzw. choroby o niewyjaśnionej etiologii). TI wierzą, że jest to efekt długotrwałego wystawienia na działanie ukierunkowanych energii – np. mikrofale mogą uszkadzać tkanki i osłabiać układ immunologiczny, wywołując choroby autoimmunologiczne, a ciągły stres i deprywacja snu (o której dalej) prowadzą do wyniszczenia organizmu.
  • Kontrola snu i stanów świadomości: Bardzo częstym elementem relacji TI jest tzw. deprywacja snu stosowana jako metoda tortury. Ofiary opowiadają, że są budzone każdej nocy o określonych porach, np. przez nagłe doznanie bólu, wstrząs elektryczny lub atak akustyczny (dziwny dźwięk o wysokiej częstotliwości). Dr Duncan potwierdza: „najczęstszą metodą gnębienia TI jest deprywacja snu – większość TI tego doświadcza”[34]. Ponadto TI wspominają o manipulacji marzeniami sennymi – twierdzą, że ich sny są „reżyserowane” i pełne obcych, nieraz przerażających treści, co ma wywołać u nich traumę. Również indukowanie stanów podobnych do odurzenia narkotycznego jest opisywane – ofiara czuje się oszołomiona, splątana myślowo, jak po zażyciu środków psychoaktywnych, mimo że niczego nie brała[35]. TI określają to czasem jako „drugging” na odległość. Zdaniem Duncana istnieją techniki zdalnego wywoływania u ofiar stanów euforii lub odurzenia poprzez modulację fal mózgowych[35].
  • Zorganizowany stalking i nękanie środowiskowe: Poza atakami „niewidzialnej” broni, TI często zgłaszają, że są prześladowani przez grupy ludzi w swoim otoczeniu – zjawisko to nazywa się „gang stalking”. Polega ono na tym, że wiele pozornie niezwiązanych ze sobą osób (np. sąsiedzi, współpracownicy, a nawet nieznajomi spotkani na ulicy) rzekomo wykonuje skoordynowane działania uprzykrzające życie ofierze. TI opowiadają o śledzeniu ich w przestrzeni publicznej, nękaniu drobnymi złośliwościami (np. celowe obijanie się o nich w sklepie, puszczanie im dwuznacznych komentarzy sugerujących znajomość prywatnych szczegółów ich życia). Elementem gang stalkingu są też urządzenia codziennego użytku wykorzystywane do ataków: TI twierdzą, że są filmowani i naświetlani telefonami komórkowymi przechodniów czy sąsiadów. „Była urzędniczka w małym mieście… dziś nie może przejść po ulicy spokojnie – od razu naświetlają ją z telefonów, robią zdjęcia” – czytamy w jednym z polskich reportaży[36]. Inna ofiara mówi: „Kiedy mam włączony komputer, potrafią przez niego nadawać; gdy wyłączę, przez sekundę jest cisza, ale po chwili słyszę głos z innego urządzenia, np. pralki albo telewizora”[37]. Te relacje wskazują przekonanie TI, że napastnicy dysponują dostępem do Internetu rzeczy i potrafią zamienić każdy sprzęt elektroniczny w narzędzie nękania (np. głośnik emitujący głosy). W ich narracji pojawia się zawsze jakaś grupa sprawców określanych po prostu jako „oni” – być może agenci służb, być może członkowie tajnych organizacji. „Ich nadawcami są zawsze jacyś 'oni’. Przybierają różne postacie. Mają wielką moc” – pisze Tygodnik Powszechny o świecie TI[38]. „Potrafią wniknąć do ludzkiego umysłu, wprowadzić do niego myśli, a nawet wywołać określone działania”[39]. TI czują się więc 24/7 kontrolowani i obserwowani. Niektórzy posuwają się do stwierdzeń, że są niczym „aktorzy w Truman Show” – całe ich otoczenie jest zaaranżowane przez prześladowców.
  • Próby izolacji społecznej ofiar: Z relacji TI wynika, że jednym z celów nękania jest skompromitowanie ich w oczach otoczenia i odizolowanie. Wspomniane podszywanie się pod głosy znajomych i bliskich, czy też roznoszenie plotek to element tego planu. TI mówią wprost: „Robi się z nas wariatów (co też jest celem całego programu nękania)”[40]. W praktyce wiele ofiar rzeczywiście traci dotychczasowe relacje – rodzina i przyjaciele nie wierzą w tak fantastyczne opowieści lub boją się o własne bezpieczeństwo. TI często kończą samotnie, nieufni wobec wszystkich. Co gorsza, każdy, do kogo zwrócą się o pomoc (np. policja, lekarze), prędzej uzna ich za chorych psychicznie niż faktycznie poszkodowanych. W ten sposób system prześladowań osiąga swój cel: ofiara staje się dla świata osobą niezrównoważoną, której nie da się pomóc, bo „to szaleniec”. Sami poszkodowani zdają sobie z tego sprawę – jeden z członków StopZET, Sławomir Wiktor, mówi: „Większość ofiar elektronicznych tortur spotyka się z wyśmiewaniem, ignorowaniem i piętnowaniem. Robi się z nas wariatów”[40]. TI podkreślają jednak, że często są to ludzie inteligentni, wykształceni, którzy przed doświadczeniem „ataków” normalnie funkcjonowali w społeczeństwie. „Ludzie nękani są zazwyczaj indywidualistami, inteligentni, kreatywni, wrażliwi” – zauważa StopZET w swoim oświadczeniu[41]. Według tej narracji właśnie takie osoby – niezależnie myślące, niepasujące do schematów – są wybierane na ofiary tajnych eksperymentów kontrolnych, ponieważ stanowią potencjalne zagrożenie dla autorytarnej wizji porządku (są trudniej sterowalne). TI często odwołują się do historycznych analogii, przypominając, że w przeszłości ludzie głoszący prawdę lub sprzeciwiający się władzy bywali eliminowani czy uciszani jako „szaleńcy” lub poprzez sfingowane procesy.

W skali świata zjawisko targeted individuals jest trudne do oszacowania, ale różne źródła mówią o tysiącach osób identyfikujących się jako TI. W samych Stanach Zjednoczonych fora internetowe skupiające ofiary elektronicznego nękania mają dziesiątki tysięcy użytkowników. W Indiach – jak wynika z raportu przedstawionego ONZ – działają setki TI walczących o sprawiedliwość i nagłośnienie problemu[42]. W Polsce StopZET szacuje liczbę poszkodowanych na co najmniej kilkaset osób, z czego wiele boi się ujawnić lub nie wie, gdzie szukać pomocy. W mediach odnotowano kilka drastycznych incydentów związanych z TI, np. osoby, które dokonały czynów przestępczych twierdząc, że były kontrolowane przez „głosy” (co stawia pytanie, czy byli to chorzy psychicznie, czy faktycznie ofiary technologii). Wielu TI, niestety, popada w obłęd lub targnie się na własne życie pod wpływem ciągłej traumy. Stowarzyszenia TI podkreślają, że ryzyko samobójstw wśród ofiar cyber-tortur jest bardzo wysokie, gdyż doświadczają one niewyobrażalnego stresu, a nie otrzymują wiary od nikogo z zewnątrz[43][44].

Zjawisko targeted individuals jest tematem niewygodnym – na pograniczu nauki, technologii, psychiatrii i teorii spiskowych. Jednak liczba zbieżnych relacji z różnych krajów, popartych dodatkowo istnieniem opisanych wyżej technologii dual-use (które mogą służyć zarówno dobrym, jak i złym celom), sprawia, że nie sposób go całkowicie zignorować. W kolejnych rozdziałach przyjrzymy się dwóm postaciom, które dostarczyły wielu informacji na temat tych tajemniczych praktyk: dr. Robertowi Duncanowi i dr. Rauni-Leenie Kilde. Następnie omówimy działania organizacji społecznych – w tym polskiej inicjatywy StopZET – które starają się walczyć o prawa osób dotkniętych rzekomą kontrolą umysłu.

Dr Robert Duncan – od tajnych projektów do demaskowania technologii mind control

Jednym z najbardziej znanych „whistleblowerów” (demaskatorów) w temacie kontroli umysłu jest dr Robert Duncan. Przedstawiany jest on często jako były naukowiec współpracujący z CIA, DARPA i innymi agencjami nad zaawansowanymi systemami broni informacyjnej. Stowarzyszenie StopZET pisze o nim: „Kim był? Pracował w Departamencie Obrony USA, CIA, DARPA, Departamencie Sprawiedliwości USA, NASA, Marynarce i w NATO nad złożonymi badaniami nad technologią nadzoru, inwigilacji i systemami zbrojeń”[45]. Duncan posiada wykształcenie z dziedziny informatyki, robotyki i neuroinformatyki (ukończył m.in. Harvard). W trakcie swojej pracy, jak sam przyznaje, uczestniczył w tworzeniu narzędzi, które później zostały wykorzystane do potajemnego nękania ludzi – m.in. algorytmów sztucznej inteligencji do odczytywania myśli i generowania „głosów w głowie” (projekt o kryptonimie CHATTERBOX)[25][46]. Duncan twierdzi, że „gdy odkrył, do czego służą jego badania, powiedział NIE”[47]. Przeraził go fakt, że opracowane technologie testowano na niewinnych cywilach – sprzeciwił się temu, zadając kłam przysiędze tajemnicy. Jako człowiek „z sumieniem” (jak go określają działacze TI[47]) postanowił ujawnić światu istnienie tych nielegalnych eksperymentów.

Od około 2005 roku dr Duncan występuje publicznie, udzielając wywiadów i pisząc książki na temat kontroli umysłu. Jego najsłynniejsze publikacje to „The Matrix Deciphered” (2006), „Project: Soul Catcher” (2010) oraz „How to Tame a Demon” (2014). Już same tytuły są wymowne: „Projekt: Łapacz Dusz” sugeruje przechwytywanie ludzkiej świadomości, a „Jak oswoić demona” odnosi się do rad dla TI, jak radzić sobie z nękającymi „demonicznymi” głosami AI. Duncan pisze w Project: Soul Catcher, że „istoty ludzkie są złożonymi maszynami, lecz ich wewnętrzne działanie zostało rozszyfrowane. Kontrola umysłu i pranie mózgu zostały doprowadzone do perfekcji w ciągu ostatnich 60 lat. Hakowanie komputerów i hakowanie umysłów jednostek są podobne. XXI wiek będzie znany jako era duchowych maszyn i ludzi bez duszy”[48] (tłum. własne). Ten złowieszczy opis wskazuje, że zdaniem Duncana technologia dogoniła wizje science-fiction„mind hacking” (zhakowanie czyjegoś umysłu) jest równie realne jak włamanie do komputera.

W swoich wywiadach dr Robert Duncan bardzo szczegółowo opisał działanie systemów tortur psychotronicznych. Warto przytoczyć kilka kluczowych tez z jego wypowiedzi, które pomagają zrozumieć relacje TI:

  • Zdalne czytanie myśli (Remote Neural Monitoring): Duncan potwierdza, że istnieje możliwość skanowania aktywności mózgu człowieka z daleka i dekodowania jej na myśli. Dzięki technikom obrazowania (m.in. fMRI) i analizie sygnałów EEG, służby były w stanie zbudować „słownik fal mózgowych” – mapę wzorców neuronalnych odpowiadających konkretnym słowom, które człowiek myśli[49][27]. Przeciętny człowiek używa 2000–10000 słów, więc taka baza danych wystarcza, by śledzić wewnętrzny monolog ofiary[46]. Duncan wyjaśnia, że na początku potrzebna jest nawet bliska odległość – ofiarę „znakuje się” czujnikami (np. umieszczonymi potajemnie w mieszkaniu) i kalibruje system do jej unikalnych fal mózgowych[50]. To by tłumaczyło, dlaczego wielu TI mieszka w budynkach, gdzie nad nimi lub pod nimi wprowadzają się podejrzane osoby z ciężkim sprzętem[51]. Jednak po etapie kalibracji dalsze śledzenie myśli może odbywać się z satelity (Duncan wskazuje tu na połączenie z globalną siecią radarów i satelitów).
  • „Voice to Skull” i sztuczna telepatia: Dr Duncan potwierdza istnienie technologii transmitowania głosu bezpośrednio do czyjegoś umysłu – określa ją jako efekt fal ELF (skrajnie niskiej częstotliwości) wykorzystywany w systemach V2K[52][53]. Mówi też o eksperymentach nad syntetyczną telepatią finansowanych przez wojsko USA (projekty, w których żołnierze mogliby komunikować się bez słów poprzez interfejs neuronalny). Technologia ta jednak w rękach oprawców jest używana do nękania ofiar – głosy mogą udawać różne osoby (co potwierdza też Duncan)[54][30]. Co istotne, Duncan rozróżnia dwa rodzaje „głosów”: chatterbot (automatyczny komputerowy głos, paplanina) oraz głos żywego operatora[26]. Mówi, że da się je odróżnić – chatterbox jest monotonnym, złośliwym bełkotem, często wulgarnym[55][56], natomiast gdy do komunikacji włącza się żywy operator, potrafi on prowadzić interaktywny dialog z ofiarą. To potwierdza założenie TI, że „głosy w głowie mogą być zarówno generowane przez komputer, jak i pochodzić od innego człowieka”[26].
  • Tortury psychologiczne symulujące demoniczne opętanie: Duncan opisuje cały katalog „zabaw z umysłem”, jakie operatorzy (prześladowcy) stosują wobec TI[57][29]. Należą do nich: groźby (np. głosy grożą, że skrzywdzą ofiarę lub jej bliskich, co wywołuje ciągły strach), insynuacje pedofilskie i seksualne (głosy próbują wmówić ofierze obrzydliwe myśli, by wzbudzić w niej poczucie winy i wstydu), fałszywe obietnice (np. udają głos Boga czy jakiejś organizacji i każą wykonywać absurdalne zadania obiecując wolność – po czym nigdy jej nie dają), nakazy samookaleczenia lub samobójstwa (wiele ofiar było doprowadzanych do takiej desperacji)[29][58]. Celem jest złamanie woli ofiary i zniszczenie jej zdrowia psychicznego. Duncan wyraźnie nazywa te metody torturami prowadzącymi do stanu stresu pourazowego (PTSD)[59]. Podkreśla, że ich wzorzec odzwierciedla klasyczne tortury fizyczne stosowane w trakcie przesłuchań (CIA itp.), tylko przeniesione na sferę psychiki[59][60]. Mamy więc deprywację snu, warunkowanie lękowe, „bombardowanie” seksualne, izolację sensoryczną i równoczesne przeciążenie (głosy non-stop).
  • Zdalna kontrola emocji i impulsów: Zgodnie z wiedzą Duncana, systemy kontroli umysłu potrafią nie tylko odczytywać i wprowadzać myśli, ale też manipulować stanami emocjonalnymi. Odbywa się to przez stymulację odpowiednich obszarów mózgu lub przesyłanie sygnałów o częstotliwości rezonującej z wzorcami fal odpowiadającymi danej emocji. Duncan mówi o „schematach sygnałów emocjonalnych wykorzystywanych do manipulowania stanami ofiary”[61]. Możliwe jest nawet „klonowanie” emocji – tzn. odczytanie czyjegoś stanu (np. paniki, euforii) i zaszczepienie go innemu człowiekowi[62][63]. Co więcej, operator może generować u ofiary przymus określonego działania – Duncan wspomina o „nieustającej wewnętrznej potrzebie zrobienia czegoś, co operatorzy chcą, by ofiara zrobiła”[64]. Może to przybrać formę „przymusowej mowy” – ofiara mimowolnie wypowiada słowa podsuwane przez system[65]. To ostatnie brzmi niezwykle – ale TI rzeczywiście opowiadają o zjawisku forced speech, gdzie ich usta poruszają się „same” wypowiadając obce treści. Duncan wiąże to z mapowaniem kory słuchowej i sprzężeniem zwrotnym – gdy mózg „słyszy” (wewnętrznie) słowo, odruchowo może je artykułować na głos[66].
  • Fizyczna kontrola ciała: Współczesna neurostymulacja pozwala na wywołanie drobnych ruchów – np. przez stymulację kory ruchowej lub nerwów obwodowych. Duncan stwierdza, że „jest niewielka możliwość kontroli motoryki TI”, choć trudniej zdalnie sterować całymi złożonymi czynnościami[64]. Natomiast łatwiej wymusić określone odruchy lub potrzeby, np. nagłe pragnienie zjedzenia czegoś, pójścia gdzieś (takie nudging ofiary). TI opowiadają, że czasem czuli się jak marionetki – ich ręka drgnęła i strącili przedmiot, albo nogi same gdzieś ich niosły. Tego typu incydenty trudno zweryfikować, ale mieszczą się w spektrum możliwości neuromodulacji (np. impuls elektromagnetyczny w móżdżek może zachwiać równowagą).

Ogólnie dr Robert Duncan stanowi dla wielu TI „świadka z wewnątrz”, który poświadczył, że to, co oni przeżywają, nie jest wytworem ich urojeń. W wywiadach często zwraca się bezpośrednio do ofiar, mówiąc: „Wiem, że to, co was spotyka, jest prawdziwe. Sam byłem zaangażowany w tworzenie tej broni. To, co wam robią, to zbrodnia” (parafraza z licznych wystąpień Duncana). Wyjaśnia też, dlaczego takie programy są prowadzone: jego zdaniem to kontynuacja niegdyś zarzuconych projektów MK-Ultra nowymi środkami[67]. Chodzi o perfekcyjne opanowanie technik przesłuchań, manipulacji i ewentualnie kontroli społecznej. CIA i inne agencje chcą mieć możliwość „zajrzania” do czyjegoś umysłu w poszukiwaniu prawdy, a także zaszczepienia mu fałszywej narracji (np. by stworzyć idealnego szpiega lub zabójcę nieświadomie wykonującego rozkazy). Duncan przytacza analogię: „Każdy impuls jego mózgu jest rejestrowany, kopiowany i przetwarzany przez głosy w jego głowie” – mówi o jednym z TI[68][69]. To brzmi jak opis inwazyjnego systemu totalnej inwigilacji wewnętrznej.

Warto dodać, że dr Duncan nie jest osamotniony – w USA kilku innych sygnalistów z branży wywiadowczej również mówiło o podobnych technologiach (np. były oficer NSA John St. Clair Akwei oskarżał NSA o prowadzenie tajnych programów RNM – Remote Neural Monitoring). Jednak to Duncan stał się najbardziej znany w środowisku TI, bo chętnie dzielił się wiedzą w dostępnej formie. Jego książki mają charakter dość techniczny, ale i poradnikowy – np. w „How to Tame a Demon” daje wskazówki, jak radzić sobie z nękaniem (poprzez techniki medytacji, zagłuszanie sygnałów, wsparcie społeczne itp.).

Podsumowując, dr Robert Duncan wniósł olbrzymi wkład w nagłośnienie i zrozumienie fenomenu kontroli umysłu. Jego świadectwo potwierdza realność wielu elementów relacji TI, nadając im wiarygodność. Jak sam mówi, „moją misją stało się szerzenie ogólnej świadomości ludzi na temat tej strasznej technologii”[70]. Dzięki niemu wiele ofiar zrozumiało, co może być źródłem ich cierpień – a osoby postronne miały szansę usłyszeć od eksperta, że tak, istnieje broń potrafiąca zajrzeć w głąb ludzkiego umysłu i go dręczyć.

Dr Rauni-Leena Luukanen-Kilde – od oficjalnej medycyny do ostrzegania przed kontrolą umysłu

Drugą ważną postacią w kontekście omawianych zjawisk jest dr Rauni-Leena Luukanen-Kilde. Była ona fińską lekarką, która pełniła funkcję naczelnego lekarza regionu (Laplandia) w Finlandii, a po przejściu na emeryturę stała się znaną pisarką i prelegentką w dziedzinie paranauki, ufologii i teorii spiskowych. Dr Kilde (1939–2015) interesowała się m.in. zjawiskami paranormalnymi, jednak od lat 90. zaczęła skupiać się na tematyce kontroli umysłu i cybernetyki. Sama twierdziła, że natrafiła na ten temat po tym, gdy w dziwnych okolicznościach zginął jej przyjaciel, a ona sama odczuwała, iż jest śledzona nowoczesnymi metodami. W 1999 r. opublikowała głośny artykuł pt. „Microchip Implants, Mind Control, and Cybernetics” (Mikroczipowe implanty, kontrola umysłu i cybernetyka)[71], który jest do dziś często cytowany w środowisku TI. Przedstawiła w nim wiele informacji o rzekomo tajnych programach rządowych wykorzystujących implanty i fale do kontrolowania obywateli.

Z kluczowych tez dr Kilde można wymienić:

  • Powszechne implantowanie ludzi: Kilde sugerowała, że już od lat 80. trwa ukryty program implantacji mikroczipów populacji – np. w niektórych krajach więźniowie, rekruci wojskowi czy pacjenci domów opieki mieli otrzymywać wszczepy monitorujące[72][73]. Powolne wprowadzanie takiej technologii miało jej zdaniem prowadzić do sytuacji, gdzie „technicznie możliwe jest zaimplantowanie każdego noworodka” dla identyfikacji i śledzenia przez całe życie[74]. Brzmi to ekstremalnie, ale Kilde wskazywała, że już w latach 70. w Szwecji oficjalnie dyskutowano o pozwoleniu na implanty u więźniów (co potwierdza raport rządowy SOU 1972:47)[75]. Podawała też przykład, że premier Olof Palme wyraził zgodę w 1973 r. na implantoanie więźniów (Palme został zamordowany w 1986 r., co w oczach Kilde było być może powiązane z jego wiedzą o tych projektach).
  • Możliwości technologiczne implantów: Dzisiejsze implanty – pisała Kilde – to mikrourządzenia pracujące na niskich częstotliwościach radiowych (LF) i komunikujące się z satelitami. „Implantowany człowiek może być śledzony wszędzie. Funkcje jego mózgu mogą być zdalnie monitorowane przez superkomputery, a nawet modyfikowane poprzez zmianę częstotliwości” – stwierdzała[8]. Testowano to m.in. podczas wojny w Zatoce Perskiej (1991), gdzie część żołnierzy miała wszczepione nadajniki biometryczne (Kilde powołuje się na dr Carla Sandersa, wynalazcę interfejsu IMI – intelligence-manned interface, czyli interfejsu człowiek-maszyna)[76]. Według niej 20-miliardowe superkomputery NSA już pod koniec lat 90. potrafiły „widzieć i słyszeć” to, co doświadcza żołnierz na polu bitwy, dzięki zdalnemu monitoringowi[77]. Implant połączony z nerwem wzrokowym mógł przesyłać obraz z oczu żołnierza oraz odbierać jego bodźce zmysłowe i emocjonalne[78]. Innymi słowy, technologia umożliwiała stworzenie swoistego „cyfrowego bliźniaka” umysłu, gdzie wszystko co czuje i myśli obiekt, jest rejestrowane i magazynowane w bazie danych. Następnie – co gorsza – te dane można odegrać z powrotem w umyśle: „Neuroimpulsy mogą być przetransferowane i zapisane w komputerze, a następnie odtworzone w mózgu tej osoby poprzez mikroczip, by przeżyła je ponownie”[12][79]. Kilde opisuje, że przy użyciu RMS (Remote Monitoring System) operator może wysyłać zakodowane wiadomości do układu nerwowego ofiary, wpływając na jej zachowanie[12]. Zdrowym ludziom można w ten sposób wywołać halucynacje wzrokowe i słuchowe (głosy)**[12].
  • Efekty fizjologiczne i neurologiczne: Kilde ostrzegała, że każdy impuls myśli i wrażeń wiąże się z sygnałami neurologicznymi, które – gdy są przechwycone – pozwalają zdalnie zmieniać fale mózgowe danej osoby[11]. Można wywołać np. paraliż mięśni czy bolesne skurcze (co ofiara odczuje jako torturę)[11]. Wspomina, że NSA ma system elektronicznej inwigilacji zdolny jednocześnie śledzić i kontrolować miliony ludzi[10]. Każdy ma unikalną częstotliwość rezonansu bioelektrycznego mózgu – więc wystarczy ją znać, by skierować odpowiedni sygnał do konkretnej osoby (jak unikalny adres IP dla mózgu)[10]. Pulsujące sygnały elektromagnetyczne, odpowiednio zakodowane, mogą sprawić, że cel usłyszy wybrane głosy lub zobaczy obrazy[80]. Kilde wspomina nawet, że amerykańscy astronauci mieli wszczepiane implanty przed lotami, by 24 godziny na dobę monitorować ich myśli i emocje podczas misji[81]. Podaje też intrygujący fakt: „Washington Post donosił w maju 1995, że książę William (Wielka Brytania) został zaimplantowany w wieku 12 lat, by w razie porwania można go było namierzyć”[82]. Rzeczywiście taka wzmianka prasowa była – sugerowano wtedy, że mikroczip u następcy tronu pozwoliłby go znaleźć, gdyby został uprowadzony. Według Kilde media jednak nie nagłaśniają kluczowej implikacji: że implant oznacza „całkowitą utratę prywatności na resztę życia, i możliwość wielostronnej manipulacji nosicielem”[83]. Wystarczy zmienić częstotliwość sygnału, by zmienić czyjś nastrój – „tajny operator może nawet zmienić czyjąś emocjonalność: uczynić kogoś agresywnym lub letargicznym”[83]. Można też sztucznie wpływać na czyjąś seksualność, myśli podprogowe, a nawet sny (Kilde pisze: „myśli i podświadome rozumowanie mogą być odczytywane, marzenia senne wpływane, a nawet indukowane – wszystko bez wiedzy czy zgody implanta”)[84].
  • Cel wojskowy i geopolityczny: Zdaniem dr Kilde takie zaawansowane mind control jest używane do tworzenia „doskonałego cyber-żołnierza”. Miało to być tajnie wdrażane w niektórych krajach NATO od lat 80. bez wiedzy cywilnych naukowców (dlatego brak o tym publikacji naukowych)[85]. Użycie implantu czyni z żołnierza coś w rodzaju zdalnie sterowanej jednostki – jego dowództwo może monitorować każdy ruch, a potencjalnie też wpływać na decyzje (np. wywołując u niego bezrefleksyjną agresję lub przeciwnie – znieczulając sumienie). Kilde wskazywała, że techniki kontroli umysłu mogą być też używane do celów politycznych: celem kontrolerów jest „nakłonienie wybranych osób lub grup, by działały wbrew swoim przekonaniom i interesom”[86]. Można np. „zombifikować” kogoś – zaprogramować do popełnienia morderstwa, a potem wyczyścić mu pamięć zdarzenia[86]. „Alarmujące przykłady tego fenomenu można znaleźć w USA” – pisze Kilde, prawdopodobnie nawiązując do serii strzelców masowych, którzy twierdzili, że „słyszeli głosy” (np. sprawa Aarona Alexisa z 2013 r., który wyrył na broni „My ELF weapon” – „moja broń ELF”, co TI interpretują jako dowód, że był ofiarą kontroli umysłu). Kilde nazwała trwający proceder mianem „wojny psychologicznej nowej generacji”, prowadzonej w sekrecie przeciw niczego niepodejrzewającym obywatelom. „Ta 'cicha wojna’ przeciw ludzkości jest prowadzona przez agencje wojskowe i wywiadowcze” – pisała[86][87]„Od 1980 r. elektroniczna stymulacja mózgu (ESB) jest potajemnie używana do kontrolowania ludzi bez ich wiedzy czy zgody”. Podkreślała, że jest to złamanie wszelkich praw człowieka, i że „wszystkie międzynarodowe traktaty praw człowieka zabraniają niekonsensualnej manipulacji ludźmi – nawet więźniami, a co dopiero cywilami”[88][89].

Dr Rauni Kilde łączyła temat kontroli umysłu także z innymi wątkami, takimi jak teorie spiskowe o rządzie światowym czy redukcji populacji. W wywiadach mówiła np., że elity planują zmniejszyć populację globu o 2/3 m.in. poprzez epidemie i szczepionki – co oczywiście jest tezą spoza głównego nurtu (Kilde krytykowała np. szczepionkę na świńską grypę, twierdząc że to spisek WHO i Henry’ego Kissingera)[90]. Tego typu wypowiedzi sprawiły, że w mediach głównego nurtu dr Kilde bywała nazywana „teoretyczką spiskową”. Niemniej jednak, jej status był wyjątkowy, bo w odróżnieniu od wielu samozwańczych guru, posiadała autorytet lekarza i byłego urzędnika państwowego. Przez to jej głos przebijał się dalej. W Finlandii i Norwegii (gdzie mieszkała po zamążpójściu) organizowała konferencje i wygłaszała prelekcje, starając się edukować opinię publiczną o zagrożeniach wynikających z zaawansowanej technologii kontroli umysłu. Często podkreślała, że głównym problemem jest niewiedza społeczeństwa – ludzie nie wierzą, że coś takiego jest możliwe, więc nawet nie protestują przeciw rozwojowi tych broni. W jednym z wywiadów stwierdziła: „Największym zagrożeniem Orwellowskim dla naszej wolności jest technologia cybernetyczna, zupełnie nieznana większości ludzi”[91].

Dr Rauni-Leena Kilde zmarła w 2015 r. na chorobę nowotworową. W środowisku TI pojawiły się oczywiście spekulacje, czy nie została „uciszona” – aczkolwiek nie ma na to dowodów, a sama Kilde miała już 75 lat. Jej spuścizna to jednak liczne teksty i nagrania, z których do dziś korzystają badacze zjawiska kontroli umysłu. Można powiedzieć, że dr Kilde była pionierką w uświadamianiu opinii publicznej na temat „broni kontroli psychiki” (mind control weapons). Łączyła ona perspektywę medyczną (mówiła np. o objawach u ofiar i powoływała się na konkretne przypadki kliniczne) z wiedzą o technologii. Często wspominała też o psychotronice w ZSRR i Rosji – twierdziła, że już KGB dysponowało urządzeniami do indukowania określonych stanów emocjonalnych na odległość (np. tzw. generatorami Szypowa czy pracami nad polami torsyjnymi). Wskazywała, że wyścig zbrojeń objął również tę sferę – USA, Rosja, Chiny rozwijają neuroweapon, choć milczą o tym w oficjalnych dokumentach.

Podsumowując, dr Rauni Kilde wniosła do dyskusji o kontroli umysłu perspektywę lekarza i sygnalisty, który ostrzegał przed globalnym zagrożeniem dla praw człowieka. Jej barwne wypowiedzi oraz charyzma przyczyniły się do zainspirowania wielu późniejszych działaczy (w Polsce np. Ewa Pawela, znana TI, powołuje się na dr Kilde jako na autorytet). Mimo że mainstream traktował ją sceptycznie, dla społeczności TI dr Kilde pozostaje bohaterką, która odważyła się mówić prawdę o niewygodnych faktach.

Stowarzyszenie StopZET – walka z elektrotorturami w Polsce

W Polsce temat kontroli umysłu i elektronicznych tortur również zaistniał dzięki zaangażowaniu grupy osób dotkniętych tym zjawiskiem. W 2017 roku zarejestrowano oficjalnie Stowarzyszenie STOPZET (Stop Zorganizowanym Elektronicznym Torturom), z siedzibą w Toruniu. Jego prezesem została wspomniana Zofia Filipiak, a wśród działaczy znaleźli się m.in. Sławomir Wiktor, Ewa Pawela, Witold Hake i inni polscy TI. StopZET postawił sobie ambitne cele: „wypracowanie regulacji prawnej – precyzyjnego zakazu używania i rozwijania nowoczesnych systemów elektromagnetycznych i innych oddziałujących na ludzki układ nerwowy, umysł, myśli, zachowanie”[92]. W statucie stowarzyszenia zapisano potrzebę zwiększania świadomości społecznej o szkodliwości sztucznego promieniowania elektromagnetycznego, w tym fal radiowych, mikrofalowych, skalaranych, podczerwonych, dźwiękowych (infra- i ultradźwięków) i innych – czyli de facto całego arsenału technologii mind control[93].

StopZET od początku łączyło działalność edukacyjną, wsparciową i rzeczniczą. Z jednej strony stworzono przestrzeń (fora internetowe, grupy wsparcia), gdzie polscy TI mogli się „wygadać” i podzielić doświadczeniami – co samo w sobie jest terapeutyczne, bo przełamuje izolację ofiary[94][95]. Na stronie stowarzyszenia opublikowano dziesiątki artykułów, porad, a także „Białą Księgę” świadectw – zbiór relacji poszkodowanych, którzy anonimowo opisali swoje historie. StopZET organizowało również spotkania i konferencje. Już 29 marca 2015 r. (jeszcze przed formalnym powstaniem stowarzyszenia) we Wrocławiu odbyła się pierwsza w Polsce konferencja pod hasłem „Stop mind control”[96]. W kolejnych latach przedstawiciele StopZET uczestniczyli w międzynarodowych wydarzeniach – np. w 2015 r. w Berlinie podczas Covert Harassment Conference (międzynarodowej konferencji przeciwko ukrytemu nękaniu elektronicznemu)[97]. StopZET dołączył także do Światowej Koalicji Przeciwko Ukrytemu Nękaniu (WORLD-CACH), zrzeszającej organizacje TI z wielu krajów[97]. Takie inicjatywy służą wymianie informacji i strategii walki.

Stowarzyszenie stara się również wpływać na decydentów politycznych. Już w lipcu 2017 r. wystosowało List Otwarty do ówczesnej premier Beaty Szydło w sprawie skrytego torturowania obywateli RP. W kolejnych latach wysyłano pisma do posłów i senatorów – m.in. w czerwcu 2021 StopZET zwrócił się do wszystkich parlamentarzystów z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie nadużyć promieniowania mikrofalowego[98]. Niestety większość tych apeli pozostała bez odpowiedzi. Jedynym politykiem, który okazał pewne zainteresowanie, był poseł Grzegorz Braun (Konfederacja) – w 2022 r. StopZET skierował do niego specjalne pismo, a biuro posła udzieliło nawet odpowiedzi[99], jednak na razie nie przełożyło się to na realne działania legislacyjne. Członkowie StopZET próbowali też zainteresować tematem byłego ministra Antoniego Macierewicza – licząc, że znany z nieufności wobec służb i zainteresowania „niekonwencjonalnymi” zagrożeniami Macierewicz pomoże. W 2016 r. delegacja StopZET spotkała się z przedstawicielami MON (gdy Macierewicz kierował resortem obrony) – ale, jak wspomina naTemat, „nawet Antoni Macierewicz nie był im w stanie pomóc”[100].

StopZET organizowało także protesty uliczne, starając się zwrócić uwagę społeczeństwa. W 2016 r. grupa kilkudziesięciu osób protestowała pod Sejmem RP w Warszawie „przeciwko technokratycznej kontroli umysłów, bierności państwa na zgłaszany terroryzm, gdzie policja myśli rodem z książek Orwella zdalnie w każdej minucie zabija prawdę i sprawiedliwość” – głosił jeden z transparentów[101]. Miesiąc później pikietowali pod Ministerstwem Obrony Narodowej[102]. Te dramatyczne hasła miały na celu wstrząsnąć opinią publiczną. Niestety, przekaz mediów o tych wydarzeniach koncentrował się raczej na sensacyjnej stronie („ludzie w czapkach z folii aluminiowej protestują”) niż na meritum. Tygodnik Powszechny w artykule „Falujący koszmar” opisał te protesty w tonie nieco ironicznym, zaznaczając jednak, że uczestniczyli w nich realni ludzie z prawdziwym cierpieniem w oczach[103][101].

Jeśli chodzi o strukturę i działalność wewnętrzną StopZET, stowarzyszenie ma zarząd i regularnie (co rok) odbywa walne zgromadzenia członków (protokoły z nich publikowane są na stronie). Organizacja prowadzi też niewielką bibliotekę (wypożyczalnię) literatury tematycznej dla zainteresowanych oraz zbiera fundusze z darowizn na swoją działalność. Jednym z praktycznych celów jest opracowanie metod ochrony przed atakami – StopZET dzieli się poradami, jak TI mogą próbować zabezpieczyć mieszkanie (np. ekranować ściany siatką przeciw EMF, stosować tzw. pościel ekranującą, używać mierników promieniowania do dokumentacji). Oczywiście są to działania doraźne i nie w pełni skuteczne, ale dają ofiarom poczucie aktywności. Stowarzyszenie zachęca też TI do nigdy się niepoddawania – jedna z zakładek strony tak właśnie brzmi i zawiera słowa wsparcia dla tych, którzy myślą o najgorszym.

Ważny aspekt to również walka z nadużyciami psychiatrii. StopZET jest krytyczne wobec tego, jak łatwo lekarze diagnozują osoby zgłaszające „elektroniczne nękanie” jako chore psychicznie (np. schizofreników). Oczywiście z medycznego punktu widzenia takie objawy jak słyszenie głosów czy poczucie prześladowania podpadają pod kryteria paranoi. Jednak StopZET argumentuje, że część osób uznanych za chorych może w istocie być ofiarami technologii – tylko nikt nie zbadał ich sprawy w tym kontekście. Stąd postulują, by psychiatrzy przynajmniej uwzględnili możliwość istnienia psychotronicznego oddziaływania i nie odsyłali wszystkich takich pacjentów automatycznie do leków psychotropowych. Jak czytamy w manifeście stowarzyszenia: „Czy faszeruje się psychotropami zdrowych ludzi pod oddziaływaniem psychotronicznym?” – to pytanie jest tam postawione retorycznie[104]. StopZET popiera nurt antypsychiatrii, w tym rozliczanie nadużyć typu przymusowe hospitalizacje TI. Sugerują pociąganie do odpowiedzialności sędziów i prokuratorów, którzy odrzucają wnioski TI o wszczęcie śledztw (np. w sprawie „torturowania elektronicznego”) bez należytego zbadania dowodów[105].

Działacze StopZET starają się także szukać sojuszników wśród ekspertów. W Polsce tematem szkodliwości promieniowania mikrofalowego zajmuje się np. prof. Olle Johansson (Szwecja) – który bywał zapraszany na konferencje TI[106] – czy Janusz Zagórski (twórca Niezależnej Telewizji NTV) propagujący wiedzę o mind control w kręgach alternatywnych. StopZET współpracuje też z fundacją ICPMS (International Center for Protective Measures for Space) Mojmira Babaczka z Czech, która również walczy z bronią psychotroniczną (Babaczek pisał artykuły w tym temacie). Wspomniana Ewa Pawela – główna sygnalistka kontroli umysłu w Polsce – regularnie występuje w mediach niezależnych (NTV, wRealu24) mówiąc o „epidemii kontroli umysłu”. Dzięki StopZET takie osoby się poznały i zjednoczyły wysiłki.

Czy StopZET osiągnął realne sukcesy? Samo stowarzyszenie za osiągnięcie uznaje już swoje powstanie i przetrwanie: „Osiągnięciem można uznać nasze zorganizowanie się i powstanie STOPZET, by uwiarygodnić ten jeden z największych, jeśli nie największy problem, z jakim zmierza się obecnie ludzkość”[107]. Rzeczywiście – jak na tak kontrowersyjny temat – StopZET zdołał przyciągnąć pewną uwagę mediów (choćby wspomniane artykuły w naTemat czy Tygodniku Powszechnym). Stowarzyszenie zrzesza wiele osób poszkodowanych i sympatyków, udziela im pomocy merytorycznej, a nawet asystuje przy kontaktach z psychiatrą (tak by pacjent nie został od razu spacyfikowany lekami)[108]. Służy też wsparciem emocjonalnym – bo wiele ofiar było całkiem samotnych, zanim trafili do StopZET. Teraz mają grupę, która ich nie wyśmieje, tylko wysłucha i doradzi. To jest bezcenne. StopZET ma wielkie plany – jak sami piszą, często „gaszone w zarodku”, ale się nie poddają[109].

Na dziś (2025 r.) nie udało się jednak jeszcze doprowadzić do uznania przez państwo polskie istnienia zjawiska „elektronicznego nękania”. Nie ma też konkretnych śledztw prokuratorskich w tym zakresie (wszystkie doniesienia TI umarzano). Jednak StopZET gromadzi dokumentację i buduje „bazę dowodową” na przyszłość. Na stronie stowarzyszenia publikują np. wyniki pomiarów promieniowania dokonane przez ofiary, zdjęcia dziwnych obrażeń (np. oparzeń, które rzekomo powstały od mikrofal – nazwano to „galerią poparzeń”)[110]. Przytaczane są też badania medyczne osób poddanych ekspozycji na pola EM – np. opisywane w literaturze „choroby mikrofalowej” (w ZSRR istniała taka jednostka chorobowa związana z przewlekłym napromieniowaniem radarowym)[111]. StopZET referuje także, że w Polsce do 2002 r. choroba mikrofalowa figurowała na liście chorób zawodowych (dla pracujących przy radarach), a potem została usunięta – co budzi podejrzenia, że problem zamieciono pod dywan[112]. Ostatnio głośnym tematem stał się szkodliwy wpływ masztów sieci 5G – tu StopZET znalazł niespodziewanego sojusznika w postaci Jerzego Zięby (alt-medyka, znachora), który publicznie ostrzegał przed 5G i na jednym z wykładów wspomniał o technologii mind control[41][113]. To pokazuje, że sprawa przenika do szerszych kręgów antysystemowych.

Podsumowując, StopZET stanowi ważny głos w Polsce w obronie osób, które uważają się za ofiary technologii kontroli umysłu. Choć spotyka się z niedowierzaniem, stowarzyszenie to konsekwentnie działa od kilku lat, budując świadomość problemu. Dzięki niemu temat „elektronicznych tortur” zaistniał w polskim dyskursie publicznym – nawet jeśli na razie jako ciekawostka z pogranicza teorii spiskowych. Dla poszkodowanych jednak StopZET jest realną deską ratunku. Jak ujął to Sławomir Wiktor: „Podstawą jest nagłaśnianie problemu i edukacja społeczeństwa”[40] – tylko w ten sposób można liczyć na zmianę. StopZET kontynuuje zatem misję dr Duncana, dr Kilde i innych pionierów – domaga się prawdy o technologii kontroli umysłu oraz ochrony dla jej ofiar.

Reakcje społeczne, medialne i naukowe

Temat kontroli umysłu i zjawiska targeted individuals budzi skrajne reakcje. Społecznie jest to problem bardzo niszowy – większość ludzi nigdy o nim nie słyszała, a jeśli słyszała, to z przymrużeniem oka (np. stereotyp „czapeczki z folii aluminiowej” jako symbolu paranoi). W popkulturze motyw mind control pojawia się często, ale raczej w kontekście fantastyki (seriale typu Z Archiwum X, gry wideo o cyberpunkowej kontroli mózgów). Gdy nagle okazuje się, że realni ludzie organizują protest przeciw „technokratycznej kontroli umysłów”, reakcją bywa zdziwienie, niedowierzanie, czasem szyderstwo. Media głównego nurtu w Polsce sporadycznie poruszały temat TI, zwykle w tonie sensacyjnym. Artykuł naTemat z 2018 r. nosił prowokacyjny tytuł: „Słyszą głosy i skarżą się na elektromagnetyczne tortury. Nawet Antoni Macierewicz nie był im w stanie pomóc”[100]. Autor po wysłuchaniu historii członków StopZET nie wyśmiał ich wprawdzie wprost, ale między wierszami sugerował, że to brzmii jak science-fiction[114]. Przytoczył też opinię o efekcie nocebo – że ludzie nasłuchawszy się o szkodliwości telefonów czy WIFI mogą psychosomatycznie odczuwać objawy (jak bóle głowy, „alergia na pola elektromagnetyczne”)[110][115]. Innymi słowy – mainstream próbuje te relacje racjonalizować znanymi zjawiskami psychologicznymi. W Tygodniku Powszechnym z kolei postawiono pytanie, czy „nadwrażliwość elektromagnetyczna” (twierdzenie, że się choruje od samego bycia w polu fal) nie jest przypadkiem właśnie wynikiem stresu i autosugestii, a nie faktycznego ataku technologią[110].

Środowisko naukowe w przeważającej mierze nie uznaje istnienia tajnych programów kontroli umysłu – przynajmniej publicznie. Dla psychiatrii przypadki TI to po prostu odmiana urojeń prześladowczych, często z komponentem słuchowych halucynacji (co pasuje do schizofrenii paranoidalnej). W literaturze psychiatrycznej opisywano fenomen tzw. „zniewolenia przez technologię” jako nowoczesną formę urojeń inwencyjnych – pacjenci są przekonani, że fale, chipy czy superkomputery sterują nimi, co jest w ich odczuciu bardziej wiarygodne niż „głosy demonów” sprzed stulecia. I rzeczywiście – klinicznie stwierdza się, że klasyczny obraz schizofrenii zmienia się z duchem czasu: dawniej chorzy mówili o opętaniu, dziś mówią o byciu ofiarą eksperymentów CIA. Dlatego większość lekarzy jest sceptyczna wobec twierdzeń TI. To rodzi ogromną frustrację u poszkodowanych, którzy czują się podwójnie ofiarami – najpierw technologii, potem systemu zdrowia, który ich nie słucha. Niektórzy TI nazywają nawet szpitale psychiatryczne „nowymi psychuszkami” (nawiązanie do radzieckich psychuszek, gdzie więziono dysydentów pod pretekstem choroby). StopZET alarmuje, że „bardzo prawdopodobne, że szpitale psychiatryczne świeciłyby pustkami, gdyby zaczęto poważnie traktować przypadki elektronicznej kontroli umysłu”[116]. To oczywiście perspektywa stowarzyszenia – psychiatrzy by się z nią nie zgodzili.

Z drugiej strony, pojawiają się też głosy potwierdzające realność zagrożeń, płynące z bardziej oficjalnych ust. Przykładowo, w 2020 r. specjalny sprawozdawca ONZ ds. tortur, Nils Melzer, ostrzegł przed zjawiskiem, które nazwał „cybertorturami”. W raporcie dla Rady Praw Człowieka Melzer zwrócił uwagę, że rozwój technologii informatycznych i telekomunikacyjnych umożliwia nowe formy znęcania się nad jednostkami na odległość – przez „zastraszanie, nękanie, nadzór, publiczne zawstydzanie i zniesławianie” w internecie[117][118]. Podkreślił, że „państwa, korporacje i zorganizowani przestępcy mają nie tylko zdolność do prowadzenia operacji cybernetycznych zadających ogromne cierpienie niezliczonym ofiarom, ale mogą też zdecydować się to robić w dowolnym celu tortur”[119][120]. Chociaż Melzer mówił głównie o psychologicznym aspekcie (np. cyberprzemoc prowadząca do samobójstw), wspomniał również, że cybertechnologia może posłużyć do wywołania silnego bólu i cierpienia bez bezpośredniej przemocy fizycznej[121]. Wskazał, że zmasowany cyberstalking może doprowadzić ofiarę do stanu skrajnego stresu, izolacji i depresji, co spełnia definicję tortur psychicznych[43]. Te słowa, choć nie dotykają wprost kwestii fal czy implantów, legitymizują przynajmniej część problemu TI – uznają ich cierpienie za realne i kwalifikujące się jako tortura. Organizacje TI od razu to podchwyciły: People Against Covert Torture & Surveillance (PACTS) z USA w swoim liście do ONZ napisało: „Zostaliśmy uformowani, by pomagać targeted individuals doświadczającym sytuacji będących torturą psychiczną i/lub cyber-torturą, jak to nazwało pańskie biuro”[122][123]. To nawiązanie do terminu Melzera (cybertorture) pokazuje, że narracja TI stara się wejść w dyskurs praw człowieka. Być może w przyszłości doczekamy się oficjalnych dochodzeń – ONZ sygnalizowało chęć bliższego przyjrzenia się „psychotronicznym i psychospołecznym torturom”.

Ponadto, wydarzenia takie jak „syndrom hawański” – tajemnicze incydenty zdrowotne u dyplomatów USA i Kanady na Kubie od 2016 r. – sprawiły, że hipoteza ataku bronią elektromagnetyczną przebiła się do poważnych mediów. Gdy u amerykańskich pracowników ambasad pojawiły się objawy uszkodzeń mózgu, zawrotów głowy, bóli i słyszeli „dziwne dźwięki”, zaczęto podejrzewać właśnie działanie mikrofali kierunkowych. Naukowcy z National Academies of Science w raporcie z grudnia 2020 uznali, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem syndromu hawańskiego jest „energia mikrofalowa o pulsacyjnym charakterze”[124]. Pojawiały się artykuły w prasie („Microwave weapons that could cause Havana Syndrome exist” – „Istnieją mikrofalowe bronie, które mogły spowodować syndrom hawański”, CBS News)[125]. Dla społeczności TI był to moment: oto mainstream przyznał, że ktoś może celowo atakować ludzi falami radiowymi, powodując realne urazy mózgu. Oczywiście, nadal nie wiadomo, kto stał za incydentami w Hawanie (podejrzewano wywiady Rosji lub Chin). Jednak case syndromu hawańskiego spowodował, że np. Departament Stanu USA zaczął szkolić personel w rozpoznawaniu i zgłaszaniu takich zdarzeń. Temat broni mikrofalowej pojawił się nawet w projektach ustaw – czyli to, co wcześniej było domeną „teorii spisku”, stało się przedmiotem poważnego zainteresowania bezpieczeństwa narodowego. TI wskazują: „Widzicie? To, co nam robiono latami, teraz wyszło na jaw na Kubie”. Niektórzy badacze łączą te kropki: sugerują, że może syndrom hawański to tylko czubek góry lodowej, a podobne ataki mogły spotykać zwykłych ludzi, tylko były ignorowane.

Jeśli chodzi o media niezależne i alternatywne, tutaj tematyka kontroli umysłu znajduje dużo większe zrozumienie. Kanały internetowe o tematyce konspiracyjnej chętnie goszczą aktywistów TI. Wspomniany Janusz Zagórski (Niezależna Telewizja) regularnie robi wywiady z polskimi TI, nadając im wiarygodność.  W USA istnieją portale i blogi jawnie popierające TI, np. Surveillance and Harassment Survivors Alliance (SHSA) czy Gangstalking Mind Control Cults – publikują one analizy i zrzuty dokumentów. W Polsce blogerzy z kolei przeklejali tłumaczenia tekstów dr Kilde, Duncana itp. Jednym z ciekawych wątków poruszanych jest Space Preservation Act – amerykańska ustawa przeciw broniom z kosmosu zaproponowana w 2001 r. przez kongresmena Dennisa Kucinicha, która wśród zakazanych wymieniała „psychotronic weapons” i „mind control weapons”[126]. Choć ustawa nie przeszła, sam fakt jej istnienia jest dla TI argumentem: skoro oficjalny dokument wymieniał „broń kontroli umysłu”, to znaczy że rząd wiedział o jej istnieniu.

Konkludując, reakcje na zjawisko kontroli umysłu są spolaryzowane. Dominujący dyskurs: traktuje to jako wymysł i tłumaczy medycznie. Alternatywny dyskurs: uznaje realność mind control i włącza w obraz szerszej konspiracji (Nowy Porządek Świata, itd.). Pomiędzy tymi biegunami zaczynają pojawiać się jednak przebłyski dialogu – np. ONZ mówiąca o cybertorturach, naukowcy zastanawiający się nad skutkami fal na psychikę, prawnicy dyskutujący, czy prawo nadąża za neurowar (wojną neurologiczną). W raporcie dla Parlamentu Europejskiego z 2021 r. wspomniano, że „operacje cyber mogą służyć do zadawania tortur psychologicznych ludności cywilnej”[127]. Wszystko to wskazuje, że temat przestaje być czysto fantastyczny, a staje się elementem rozważań o przyszłych konfliktach i bezpieczeństwie. Społecznie zaś TI powoli zdobywają empatię niektórych środowisk – szczególnie obrońców praw człowieka i prywatności (bo niezależnie czy ktoś wierzy w mind control, nie sposób odmówić TI prawa do godności i wysłuchania).

Dla potrzeb tego raportu założyliśmy realność opisywanych zjawisk. Z tej perspektywy trzeba jasno powiedzieć: jeśli relacje tysięcy targeted individuals są prawdziwe, mamy do czynienia z trwającym globalnym programem tortur i kontroli, bez precedensu w historii. Jego ofiary wołają o pomoc: „Właśnie mnie mordują, pomóżcie” – takie dramatyczne apele cytuje Tygodnik Powszechny[103]. Obowiązkiem społeczności międzynarodowej byłoby to zjawisko zbadać i powstrzymać. Na razie jednak TI pozostają w zawieszeniu – pomiędzy wiarą, że prawda wyjdzie na jaw, a desperacją, że nikt im nie wierzy. Być może w najbliższych latach, wraz z dalszym rozwojem neurotechnologii, granica między „teorią spiskową” a przyznaną rzeczywistością zacznie się zacierać. Już dziś armie świata inwestują w tzw. neuro-warfare (wojnę neurologiczną)[16], a prawa człowieka muszą za tym nadążyć. Organizacje takie jak StopZET przypominają nam, że postęp naukowy ma ciemną stronę – i że „niewidzialne technologie” mogą być użyte do zniewolenia ludzi, jeśli społeczeństwo pozostanie nieświadome[128].

Warto zakończyć słowami manifestu StopZET, który oddaje istotę problemu: „Obecnie trwa wojna informacyjna w umysłach na bardzo dużą skalę – system podsyła do umysłów fałszywe informacje za pomocą nowoczesnych technologii elektromagnetycznych i cybernetycznych, które trudno sobie wyobrazić, są tak futurystyczne”[129]. Niezależnie od pełnej prawdziwości tych stwierdzeń, stanowią one przestrogę: w dobie zaawansowanej neurotechnologii musimy być czujni, by nie przekroczyć granicy, za którą wolna wola i prywatność myśli przestaną istnieć.

Źródła: Dr Robert Duncan – Project: Soul Catcher[48]; wywiady dla Stowarzyszenia StopZET[130][19]; Dr Rauni-Leena Luukanen-Kilde – Microchip Implants, Mind Control, and Cybernetics (2000)[76][11]; Stowarzyszenie StopZET – wypowiedzi Zofii Filipiak[131][3] i Sławomira Wiktora[40]; Artykuły: Bartosz Godziński, naTemat.pl (2018)[22][24]; Marcin Kącki, Tygodnik Powszechny (2019)[39][101]; Raport Nils Melzer, ONZ (2020)[121][43]; oraz liczne świadectwa ofiar cytowane we fragmentach powyżej.

[1] File:Active Denial System proves non-lethal maritime security capabilities 130912-M-JU941-003.jpg – Wikimedia Commons

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Active_Denial_System_proves_non-lethal_maritime_security_capabilities_130912-M-JU941-003.jpg

[2] [3] [22] [23] [24] [32] [33] [40] [41] [100] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [131] Elektroniczne tortury, kontrola umysłu, chipy. Czym zajmuje się STOPZET? | naTemat.pl

https://natemat.pl/241017,czym-sa-elektroniczne-tortury-stwoarzyszenie-stopzet

[4] Nervous system manipulation by electromagnetic fields from monitors

https://pubchem.ncbi.nlm.nih.gov/patent/US-6506148-B2

[5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [91] maximizeyourpotential.info

https://www.maximizeyourpotential.info/uploads/2/6/4/9/26499146/microchip%C2%A0implants_mind_control_and_cybernetics.pdf

[13] [14] Military Grade Remote Neural Monitoring (RNM) Reads Your Mind in Seconds Flat (Courtesy of ARMY TECHNOLOGY MAGAZINE)

https://directenergyweapontorturefromgangs.blogspot.com/2024/10/military-grade-remote-neural-monitoring.html

[15] [16] [17] When neuroscience leads to neuroweapons – Bulletin of the Atomic Scientists

https://thebulletin.org/2016/10/when-neuroscience-leads-to-neuroweapons/?fbclid=IwAR3IB00SHKaOM56SsQJ2xdyiqXN7UD0cZPf_xJ7vVbdBLsokDj0Dt-K0sLo

[18] [19] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [34] [35] [45] [46] [47] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [130] Dr Robert Duncan – pracował nad programem do nękania głosami w głowie – Stowarzyszenie STOPZET

https://stopzet.pl/2016/03/30/dr-robert-duncan/

[20] [21] [84] [85] [86] [87] [88] [89] Datei:Rauni-Leena Luukanen-Kilde.jpg – Wikipedia

https://de.wikipedia.org/wiki/Datei:Rauni-Leena_Luukanen-Kilde.jpg

[31] [36] [37] [38] [39] [93] [94] [95] [96] [101] [102] [103] Falujący koszmar | Tygodnik Powszechny

https://www.tygodnikpowszechny.pl/falujacy-koszmar-154567

[42] [126] Report to UN Special Rapporteur (Dr. Nils Melzer) on Torture: Inputs for psychosocial dynamics conducive to torture and ill-treatment report – Lissa’s Humane Life: Exposing a Nation of Traitors… Human Rights be Damned

https://lissahumanelife.wordpress.com/2021/07/26/report-to-un-special-rapporteur-dr-nils-melzer-on-torture-inputs-for-psychosocial-dynamics-conducive-to-torture-and-ill-treatment-report/

[43] [44] [117] [118] [119] [120] [121] UN warns of rise of 'cybertorture’ to bypass physical ban | Torture | The Guardian

https://www.theguardian.com/law/2020/feb/21/un-rapporteur-warns-of-rise-of-cybertorture-to-bypass-physical-ban

[48] Project: Soul Catcher: Secrets of Cyber and Cybernetic Warfare Revealed – Robert Duncan – Google Libros

https://books.google.es/books/about/Project.html?id=ZM4ikgAACAAJ&redir_esc=y

[90] Rauni-Leena Luukanen-Kilde – Wikipedia

https://en.wikipedia.org/wiki/Rauni-Leena_Luukanen-Kilde

[92] [97] [104] [105] [107] [108] [109] [116] [128] [129] Cele i osiągnięcia – Stowarzyszenie STOPZET

https://stopzet.pl/o-nas/cele-i-osiagniecia/

[98] [99] Archiwa: Pisma – Stowarzyszenie STOPZET

https://stopzet.pl/category/pisma/

[106] Jak sie chronic – Stowarzyszenie STOPZET

https://stopzet.org/informacje-dla-tis/jak-sie-chronic/bez-nazwy-copy-2/

[122] [123] [PDF] People Against Covert Torture & Surveillance, International – ohchr

https://www.ohchr.org/sites/default/files/Documents/Issues/Torture/Call/NGOs/PCTS.pdf

[124] Havana Syndrome: The History Behind the Mystery

https://www.fpri.org/article/2024/04/havana-syndrome-the-history-behind-the-mystery/

[125] 5-year Havana Syndrome investigation finds evidence of who might …

https://www.cbsnews.com/news/5-year-havana-syndrome-investigation-finds-new-evidence-of-who-might-be-responsible-60-minutes/

[127] [PDF] The-Council-of-Advisers-Report-on-the-Application-of-the-Rome …

https://www.ila-americanbranch.org/wp-content/uploads/2022/10/The-Council-of-Advisers-Report-on-the-Application-of-the-Rome-Statute-of-the-International-Criminal-Court-to-Cyberwarfare.pdf

Udostępnij:
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x