LIST OTWARTY DO TARGETÓW (TI) W POLSCE
Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy,
Jako iż od wielu lat nasza Organizacja – STOPZET – ma problemy z „rękoma do pracy”, kieruję do Was niniejsze informacje.
Niezbędne jest na obecnym etapie zaangażowanie się nas wszystkich w proces realizacji strategii – ogólnie rzecz ujmując – zwycięstwa.
Każdy z nas posiada jakieś zdolności i możliwości. Wykorzystanie ich, choćby do wdrożenia w życie realizacji jednego z celów, pomoże nam wszystkim w szybszym osiągnięciu rezultatów. Tym, co oddziela utalentowane jednostki od sukcesu, jest ogrom ciężkiej pracy. Wiadomo, że sama Pani Prezes i Zarząd nie są w stanie wziąć wszystkiego na barki, tym bardziej w obliczu atakowania broniami tego typu. Rozkładając ten balast na poszczególne osoby TI, dzieląc się procesami realizacji w/w, odciążymy struktury, a zarazem prężniej wdrożymy w życie realne działania.
Można również zastosować odwrotną taktykę, tzn. krótko przedstawić Zarządowi swoje możliwości, zdolności, umiejętności, a ten zaproponuje (nic na siłę) określone zadania. Osoby, które się ich podejmą otrzymają wsparcie – niezbędne informacje itd. – na miarę naszych możliwości. Z pewnością do niektórych zadań będziemy potrzebowali formalnych upoważnień – np. pełnomocnictwo szczególne. Określone osoby TI będą miały swego rodzaju część władzy w danym obszarze czy zagadnieniu. Nikomu nie narzucamy morderczego tempa, metod itp. Nieszablonowość działań, własne ścieżki etc. – pozostajemy otwarci.
Proponuję zatem przedstawienie swoich pomysłów lub ofertę wsparcia STOPZET w realizacji obecnych planów.
Nie wykluczam wzlotów i upadków po drodze. Jest ona a priori wyboista. Nie przejmujmy się tym zbytnio.
Bieżące działania dokumentujmy krótkim raportem (mail, sms, na kartce) przekazując je Zarządowi. Kompleksowej oceny naszych działań dokonamy np. podczas TI Day. Informacje te będą niezbędne celem dokonania oceny naszych działań, jak i przedstawienia relacji z rocznej działalności na zebraniu podczas TI Day.
Zachęcam wszystkich do przełamania niechęci czy niepewności co do naszych relacji zespołowych, w celu uskutecznienia wizji, dotarcia do mety. Pamiętajmy, że należy patrzeć poza linię mety. Kiedy to się skończy szybciej, będziemy mieli odrobinę normalności. Z pewnością każdy z nas ma jakieś osobiste plany czy marzenia na ten czas. Zatem pomimo – domniemywam – ataków na nas jako zespół, zachowajmy pozytywne nastawienie względem siebie. Silni w środku, jesteśmy silni na zewnątrz. Wchodzenie w konflikty wewnętrzne oddala nas od celu ostatecznego.
Konsekwentnie realizujmy misję, pomimo świadomości swoich słabych stron, wynikłych na tle atakowania nas broniami kontroli umysłu. Wojna, z jaką się mierzymy, nie należy do łatwych. Zwycięstwo będzie trudne, ale nastąpi. Kiedy? Wszystko zależy od naszej aktywności. Nie marnujmy 'kapitału’, który wypracowaliśmy na przestrzeni tylu lat walki z wrogiem.
Osobiście wszystkich, którzy do tej pory aktywnie zmagali się z przeciwnościami i byli nieustępliwi, choćby w najmniejszym stopniu, darzę głębokim szacunkiem.
Pamiętajmy, że sukces grupowy = sukces osobisty. Kapitał życia jest zbyt cenny, żeby go trwonić kolejne lata.
Tak jak wspomniałem na początku, corocznie sygnalizowany jest problem nadmiaru prac – zadań w naszej 'rodzinie’. Stworzenie niniejszym atmosfery pilnej konieczności jest zatem niezbędne. Coś, co jest wartościowe, nie może być łatwe ani pozbawione ryzyka. Dobrze określony cel jest jak ćwiczenie fizyczne – trzeba się nieźle namęczyć. W obliczu bycia TI to tym bardziej obciążające. Sam od lat mierzę się z typowymi dla nas problemami: brak snu>zmęczenie>brak dochodów>posunięcie w latach>inwigilacja>brak internetu>brak perspektyw etc.>słowem -brak życia. Pomimo to nieustannie staram się kreować coraz to nowe formy walki na polu minowym mind control.
Apeluję raz jeszcze o poświęcenie dla naszej słusznej sprawy – idei i zaangażowanie się (pojedynczo/grupami) w jakąkolwiek pomoc na rzecz STOPZET, czyli de facto nas wszystkich. Przypominam, że ci 'ludzie’ zniszczyli nam życie.
Zdaję sobie sprawę, że sami nie otrzymujemy w zasadzie żadnego wsparcia ze strony grupy, które przyniosłoby realną ulgę (zakończenie tortur). Całe długie lata każdy sam jest zmuszony zmagać się z problemem. Nie szukajmy winnych w naszej drużynie. Wynika to ze specyfiki zagadnienia. Spróbujmy zatem choć raz, choć jeden rok zakasać wspólnie rękawy i zawalczyć o życie, wolność, sprawiedliwość. Chociaż raz dajmy sobie realną szansę, pomimo zawirowań, które mogą nam zafundować nasi oprawcy. Jeśli nam nie wyjdzie, zawsze możemy wrócić na swoje pozycje wyjściowe.
Zwracam się z takim apelem, jako zwykły, szary TI, jeden z Was. Samo wzajemne poklepywanie się po pleckach nic nam nie da. To nie jest przez nikogo poważnie traktowane. Nikt nam nie oferuje ani realnego współczucia, ani rozwiązania problemu. Tylko nasze świadome, odważne działanie, wyrażone kolejnymi krokami na przód zmusi tę machinę wojenną do działania. „Bądź jak zima – nie proś, tylko dyktuj warunki” – niech to motto nam przyświeca. Jeśli zaczniemy działać, nie będą mieli wyjścia, będą musieli zareagować, coś robić. Bycie 'grzeczniutkimi’, pokojowe usposobienie, to pobożne życzenie dla systemu. Oni potrzebują posłusznych gojów, żeby mieli lekko. A przypominam, mind control to wojna, a na wojnie bycie grzecznym, to jak położenie głowy na pieńku. Argument siły przemawia zdecydowanie bardziej do mniej rozumnych, niżeli potulne, usłużne postępowanie. Nie namawiam niniejszym do przemocy nie wiadomo jakiej, ale do zmiany form i metod działania w myśl w/w maksymy. Pragnę pokazać, że dotychczasowa strategia nie pozwala osiągnąć zamierzonych rezultatów. Analiza sensu largo wskazała konieczność zmian w obranym kierunku. Być może będzie ewoluowała, może będzie konieczność jej przebudowy, a może określenia na nowo. To naturalny proces w organizacji. Ale o tym zdecydujemy po minimum roku zintensyfikowanych działań.
Nasz problem jest specyficzny, mało powiedzieć niestandardowy, ale gdyby w zwykłej korporacji nie było efektów przez tyle lat, to czy ktoś wyobraża sobie trwanie jej w tym samym kształcie kolejne dekady? Tutaj przywołam motto z czasów studiów: „Jedyną stałą rzeczą są zmiany”. To w zasadzie zadanie dla liderów, ale śmiało mogę powiedzieć, że u nas wszyscy nimi jesteśmy. Formalne struktury stanowią trzon, 'ministerstwo’ do kontaktów z zewnętrznym światem. Nasz Zarząd z Panią Prezes na czele świetnie spełnia tę rolę, ba zdecydowanie w szerszym zakresie. Tutaj również muszę podkreślić, iż z formalnego punktu widzenia ciągłość zarządzania jest pozytywnie postrzegana przez interesariuszy z zewnątrz.
To najprostszy model, bez komplikacji, zespołowego rozwiązywania problemów. Koordynacja i łączenie funkcji pozostawiam w gestii Zarządu. I jeszcze jedno: „Na wojnie najważniejsza jest logistyka”. Być może dobrym pomysłem byłoby zamieszczenie niezbędnych informacji np. w chmurze, co zapewniłoby dostępność, samoobsługę, wielozadaniowość, równolegle obróbkę wielu danych. Do tego np. notatnik (Evernote czy OneNote) – szybka synchronizacja z chmurą. Co by nie było zalecam szyfrowanie w jakiejkolwiek formie, nawet najprostszej. Cokolwiek, co tym szubrawcom utrudni zadanie rozpracowywania naszego środowiska.
Nadszedł ten dzień, kiedy jak nigdy dotąd musimy się przyłożyć do działania, albowiem widzimy co dzieje się zarówno w kraju, jak i za granicą. Dokładając choćby po cegiełce do wspólnej budowli zbudujemy nie tylko twierdzę obronną, ale i pałac.
Jeżeli ktokolwiek z nas robił cokolwiek, kiedykolwiek na przestrzeni ostatnich lat, nie może pozostać zapomniany i zepchnięty 'poza obszar wydruku’. Zwycięstwo musi być naszym wspólnym, nie wybiórczym osiągnięciem. Z drugiej strony nie możemy pozwolić na wsiadanie na ostatniej prostej do naszego pociągu 'januszów kontroli umysłu’.
Z pewnością każdy, kto miał kontakt ze służbami, organami ścigania, wymiaru sprawiedliwości, urzędami, politykami etc. w przedmiotowej sprawie zauważył wyłaniające się ogólnie wrażenie na zasadzie 'znamy dobro, lecz go nie praktykujemy’. Nie pozostawia to nam złudzeń. Wykorzystajmy zatem swoje pokłady energii, często już rezerwy, do kolejnego etapu walki z tymi perfidnymi zbrodniami. Odwaga zbiorowa zazwyczaj nie jest większa, niż odwaga osobista. Nasza drużyna potrzebuje teraz bardziej niż kiedykolwiek spójności, nie hierarchii. Ostatecznie dobro zawsze zwycięża, a światło zwycięża ciemność.
Z wyrazami szacunku, nadzieją, podziękowaniem
DokodoTI
oraz Zarząd Stowarzyszenia STOPZET
ZAINTERESOWANYCH WSPÓŁPRACĄ PROSIMY O KONTAKT NA:
stopzet.zofia@gmail.com

